Szukaj
Z nauczania Kościoła
Wyższe Seminarium Duchowne Archidiecezji Częstochowskiej w Częstochowie zaprasza do składania ofert na Inspektora Nadzoru przedsięwzięcia pt.: „Termomodernizacja w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej” – umowa nr 204/2019/Wn12/OA-TR-ku/D z dnia 24.07.2019 r. finansowanego z dotacji programu priorytetowego nr 3.1.2 „Poprawa jakości powietrza Część 2) Zmniejszenie zużycia energii w budownictwie”. Poniżej została przedstawiona szczegółowa treść Zapytania ofertowego. Dodatkowo, informujemy, iż niniejsza treść zapytania w wersji papierowej jest dostępna w Kancelarii Seminarium pod...
Wyższe SeminariumDuchowne Archidiecezji Częstochowskiej w Częstochowie zaprasza do składania ofert na realizację prac budowlanych w ramach zadania pt.: „Termomodernizacja w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej” – umowa nr 204/2019/Wn12/OA-TR-ku/D z dnia 24.07.2019 r.finansowanego z dotacji programu priorytetowego nr 3.1.2 „Poprawa jakości powietrza Część 2) Zmniejszenie zużycia energii w budownictwie”. Poniżej została przedstawiona szczegółowa treść Zapytania ofertowego. Dodatkowo, informujemy, iż niniejsza treść zapytania w wersji papierowej jest dostępna w Kancelarii Seminarium...
Nasze konto bankowe

PKO BP S.A. Oddział I w Częstochowie

ul. Kościuszki 2a      
42-200 Częstochowa

11 1020 1664 0000 3802 0116 5612

Kuria Metropolitalna w Częstochowie

 

Kuria.jpg

Caritas Archidiecezji Częstochowskiej

unnamed.jpg

Czy dotknęło Księdza kiedyś cierpienie w życiu?

Oczywiście, myślę, że wcześniej czy później dotyka każdego.

Czyli ziemia jest pełna cierpiętników?

Cierpienie to nie cierpiętnictwo. Cierpiętnik manifestuje swoje cierpienie, mazgai się, to tak, jakby celowo kamienie do buta wkładał. Tymczasem cierpienie ludzkie budzi współczucie, ale także szacunek i na swój sposób onieśmiela. Człowiek cierpiący nie „manifestuje”, raczej „przeżywa” cierpienie. Jak to wyznał Joseph Conrad: Cierpienie daje prędką dojrzałość. Mówimy niekiedy, że nawet uszlachetnia, czyli ma wartość wychowawczą.

Chwila, nie rozumiem…

Widzisz, czasem cierpienie potrzebne jest człowiekowi dla jego nawrócenia, zmiany życia. Jezus upominał uzdrowionego przy sadzawce Betesda: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło (J 5,14). Niekiedy dopiero cierpienie otwiera oczy. Cierpienie mija, ale to, co się przecierpiało, pozostawia ślad. Wskutek cierpienia coś się w człowieku może zmienić, naprawić. Cierpienie wychowuje go, uczy pokory, by był mniej egoistyczny, bardziej wrażliwy na drugich.

Cierpienie niejedno ma imię…

Tak, ból nie zawsze musi dotyczyć naszego ciała. Równie mocno, a może nawet bardziej cierpi człowiek, który doświadcza udręki psychiczno-duchowej, np. w depresji. To cesarz Marek Aureliusz powiedział, że straszliwą jest rzeczą, kiedy dusza zmęczy się życiem szybciej niż ciało. Czyli może boleć ciało, ale też może boleć dusza. Najgroźniejszą chorobą duszy jest grzech.

Czyli co, cierpienie jest karą Boską za grzeszne życie?

Ja bym raczej powiedział, że jest trudnym prezentem od Pana Boga. Nie jest karą! Matka Boża też wiele wycierpiała na ziemi, a przecież jest Niepokalanie Poczęta, nie miała ani jednego grzechu. Szła Drogą Krzyżową - nie dlatego, że zasłużyła na taki los. Św. Jan opisuje scenę, gdy Apostołowie ujrzeli ślepca i zapytali Jezusa: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice? Jezus odrzekł: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże (J 9,2 n). Przeświadczenie, że cierpienie jest „karą” za grzechy jest czynieniem z Boga ludzkiego sędziego. Bóg nie jest Mścicielem, który traktuje człowieka jako królika doświadczalnego. Bóg jest Miłością! Kocha nas i chce naszego dobra. Bóg pragnie być naszym Lekarzem (zob. Wj 15,25). Ojcowską troskę o cierpiących potwierdził najbardziej w osobie Syna. Jezus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby (Mt 8,17).

Skąd zatem wzięło się cierpienie?

Otóż, cierpienie związane jest z kondycją człowieka po rajskim upadku Adama i Ewy, naszych Prarodziców, czyli po tzw. grzechu pierworodnym. Bóg stwarzał świat z miłości. Każde dzieło, wychodzące ze stwórczych rąk Boga było dobre, zaś człowiek uzyskał wyjątkowy status dzieła bardzo dobrego (Rdz 1,31). Stwórca nie powołał do istnienia człowieka z defektem cierpienia. Biblijny raj stał się miejscem pierwotnego stanu szczęścia, a zarazem pierwszego buntu (grzechu) wobec Boga, z jego bolesnymi konsekwencjami. Był to wolny wybór człowieka, który uległ pokusie szatana. Konsekwencją grzechu rajskiego jest dysharmonia relacji z Bogiem, z drugim człowiekiem, ze światem przyrody, z samym sobą, czyli także pojawienie się zła w świecie. W sensie biblijnym złem jest również cierpienie, które na stałe wpisało się w los człowieka: jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi (Rz 5,12).

Czyli człowiek sam jest sobie winien?

Niektóre cierpienia są skutkiem życia człowieka w grzechu, jak np. AIDS, pochodna rozwiązłości seksualnej. To nie kara Boża, to konsekwencja wolnych wyborów ludzkich.

Co Bóg ma do powiedzenia cierpiącemu?

Że cierpienie nie ma ostatniego słowa. Ostatnie słowo należy do Boga. Po Wielkim Piątku następuje Wielkanoc! Tylko „oczami wiary” można odkryć prawdę, iż w każdym cierpieniu człowieka obecny jest Bóg, który współcierpi z nami i w nas. W Chrystusie Bóg nie wyjaśniał cierpienia, po prostu wziął je na siebie na krzyż.

Czym jest zatem cierpienie?

Tajemnicą! Przez cierpienie można zostać zmiażdżonym lub UŚWIĘCONYM!



Ks. dr Arkadiusz Olczyk

Teolog moralista