Szukaj
Z nauczania Kościoła
Wyższe Seminarium Duchowne Archidiecezji Częstochowskiej w Częstochowie zaprasza do składania ofert na Inspektora Nadzoru przedsięwzięcia pt.: „Termomodernizacja w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej” – umowa nr 204/2019/Wn12/OA-TR-ku/D z dnia 24.07.2019 r. finansowanego z dotacji programu priorytetowego nr 3.1.2 „Poprawa jakości powietrza Część 2) Zmniejszenie zużycia energii w budownictwie”. Poniżej została przedstawiona szczegółowa treść Zapytania ofertowego. Dodatkowo, informujemy, iż niniejsza treść zapytania w wersji papierowej jest dostępna w Kancelarii Seminarium pod...
Wyższe SeminariumDuchowne Archidiecezji Częstochowskiej w Częstochowie zaprasza do składania ofert na realizację prac budowlanych w ramach zadania pt.: „Termomodernizacja w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej” – umowa nr 204/2019/Wn12/OA-TR-ku/D z dnia 24.07.2019 r.finansowanego z dotacji programu priorytetowego nr 3.1.2 „Poprawa jakości powietrza Część 2) Zmniejszenie zużycia energii w budownictwie”. Poniżej została przedstawiona szczegółowa treść Zapytania ofertowego. Dodatkowo, informujemy, iż niniejsza treść zapytania w wersji papierowej jest dostępna w Kancelarii Seminarium...
Nasze konto bankowe

PKO BP S.A. Oddział I w Częstochowie

ul. Kościuszki 2a      
42-200 Częstochowa

11 1020 1664 0000 3802 0116 5612

Kuria Metropolitalna w Częstochowie

 

Kuria.jpg

Caritas Archidiecezji Częstochowskiej

unnamed.jpg

W cyklu refleksji na temat rozeznawania woli Bożej w życiu pisałem niedawno o „singlach”. Otrzymałem potem sporo maili. W wielu z nich pojawiały się pytania: Jak żyć, dopóki nie spotkam swojej drugiej „połówki”? Jak nie oszaleć, kiedy mi się nie udaje nikogo spotkać, a mam już swoje lata, wszyscy wokół zakładają rodziny - a ja wciąż sam/sama? Jak wykorzystać mądrze ten czas, który teraz mam?

Tak, myślę, że to naturalne, iż w obliczu samotności człowiek często odczuwa psychiczny dyskomfort, zagrożenie, a nawet lęk. Wielu traktuje ją jako bolesne fatum, przekleństwo, życiowy dramat. Samotność nam dokucza, męczy nas, obawiamy się jej i cierpimy z jej powodu. Z pewnością nie jest ona łatwym doświadczeniem, ale ucieczka przed nią to tak naprawdę ucieczka przed samym sobą. Dlatego każdemu potrzebne jest pozytywne doświadczenie własnej samotności. Paradoksalnie to właśnie ona pozwala człowiekowi odzyskać samego siebie.

Podczas rozmów z „singlami” poszukującymi drugiej „połówki” mam często wrażenie, że oni sami się nakręcają wewnętrznie, pompują się jak balonik, że o niczym innym nie myślą, tylko o tym jednym, tylko szukają męża/żony. Oczywiście, „kto szuka, znajduje”. Gdy jednak presja wieku (latka lecą) oraz „życzliwe” ludzkie komentarze wyolbrzymiają widmo staropanieństwa/starokawalerstwa, wówczas można rzeczywiście „oszaleć”, można zgnuśnieć i zamęczać innych sobą. Niektórzy wylewają wtedy swoje żale przed Bogiem albo nawet próbują „wkupić się” w Jego łaski, by tylko (w końcu) postawił na drodze życia żonę czy męża. Niektórzy szukają „na siłę” znajomości internetowych (na czatach) i często źle na tym wychodzą. Co zatem robić? Jak żyć, by nie ulec obsesji i nie być przysłowiową zrzędliwą starą panną/starym kawalerem? Mam na to TRZY RADY.

Po pierwsze: UWOLNIĆ SERCE! Uważam, że podstawą jest tu WOLNOŚĆ SERCA. Zamiast obnosić się ze swym nieszczęściem samotności i infekować środowisko, warto spróbować zaakceptować swoje życie takim, jakim ono w tym momencie jest. Nie marnować czasu na użalanie się nad sobą, lecz mądrze ten czas wykorzystać na bliższy kontakt z Bogiem, na bycie z przyjaciółmi, ze znajomymi, na rozwijanie zainteresowań, hobby, na pozwiedzanie świata (jeśli nas na to stać). Generalnie chodzi o odwrócenie się od myśli zniewolonych staropanieństwem/starokawalerstwem i poszerzenie horyzontów optymizmu. Oki, na „dzisiaj” jestem w życiu sam, ale to nie musi oznaczać „osamotnienia”. Zamiast biadolić, mogę przecież stać się takim „pozytywnie zakręconym”, takim „magnesem” przyciągającym do siebie innych szczerym uśmiechem, życzliwością, fajnymi pomysłami. „Uwolnione” serce jest spokojne i cierpliwe. Nic nie musi… Potrafi poczekać… na tę jedyną, na tego jedynego…

Po drugie: ROZKOCHAĆ SERCE! Ks. Jan Twardowski w wierszu Nie rozdzielaj pisał: „miłość bez samotności byłaby nieprawdą; samotność bez miłości – rozpaczą”. W innym wierszu stwierdził: „Samotność to kuzynka najbliższa miłości”. Będąc samemu nie rozpaczać, lecz kochać. Owszem, pokusa jest silna: skoro nie mam chłopaka/dziewczyny, nie mam z kim wyjść z domu, to zostają mi cztery ściany, TV, Internet, komputer. Izolatka, domowe więzienie. Z tą pokusą trzeba się zmierzyć i wyjść „z tarczą” (wychodząc z domu, mimo wszystko). Najpierw trzeba poszukać Miłości u Źródła, czyli rozkochać się w Bogu. Trzeba otworzyć Pismo Święte, tę Księgę Życia, i uczyć się od jej Boskiego Autora „miłości cierpliwej, nie dopuszczającej się bezwstydu, nie szukającej swego, która nigdy nie ustaje…” (1Kor 13). Potem tą miłością, której symbolem jest zawsze dobre serce, dzielić się z bliźnimi. Dobro przyciąga dobro; miłość przyciąga miłość! Zapewne „przyciągnie” także tę drugą połówkę.

Po trzecie: POKOCHAĆ SIEBIE! Na koniec to, co nieraz najtrudniejsze. Dojrzała miłość własna jest warunkiem dojrzałego życia. Bywa i tak, że ktoś ma problemy ze znalezieniem swojej drugiej połówki, bowiem nikt nie jest w stanie spełnić jego oczekiwań (konkretnie: jego egoizmu). Egoizm wyklucza „obdarowanie”, a przecież istotą miłości jest jej „darmowość”, „bycie darem”. Jeśli zatem kocham siebie egoistycznie to staję się wrogiem samego siebie, a zarazem jestem „toksyczny” wobec innych, odpycham ich. Warto zrewidować miłość własną, jaka ona jest? Jeśli jest narcystyczna, to będzie wszystkich dopasowywać do siebie. Jeśli jest poraniona, to będzie ranić innych. Jeśli siebie nie akceptuję czy wręcz pogardzam sobą to u wszystkich będę szukał choćby namiastek miłości (miłostek), potwierdzeń, że jednak jestem kimś a nie „czymś”. Pokochać siebie to objąć siebie tą samą miłością, którą kocha mnie Chrystus! W Chrystusowej Miłości jest najwięcej miejsca na piękną, dojrzałą ludzką miłość… Życzę Ci jej z całego serca!


Ks. dr Arkadiusz Olczyk

Teolog moralista


Przedruk: "Niedziela Młodych", nr 26/2012 (24.06. 2012 r.)